poniedziałek, 29 grudnia 2014

Hrabina Fredensborg - Pierwsza "księżniczka" Danii tego pokolenia



Bajka o pierwszej duńskiej księżniczce tego pokolenia rozpoczyna się o 11:15, 30 czerwca 1964 roku w Hongkongu, gdzie na świat przychodzi Alexandra Manley. W Jej żyłach płynie brytyjska, polska, czeska, chińska i austriacka krew. Dziewczynka urodziła się jako najstarsza z trzech córek Richarda Nigel Manley'a, biznesmena pochodzącego z Szanghaju i Jego żony Christy Marii Manley, z domu Novotny. Jak przyznała po latach, "Ważne jest to, aby się zaakceptować".

Została ochrzczona w Katedrze Św. Jana w Hongkongu w obrządku anglikańskim. Również w Hongkongu odebrała podstawowe wykształcenie, uczęszczając kolejno do szkół: Quarry Bay Junior School (w latach 1969-1971), Glenealy Junior School (1971-1974) oraz Island School (1974-1982). Alexandra była uprzejmą, cichą i spokojną dziewczyną oraz wzorową uczennicą. Po ukończeniu szkoły średniej w 1983 roku, Alexandra zdecydowała się na podróż do Austrii, gdzie zaczęła studiować ekonomię. Została tam na rok. Mieszkała z babcią w Wiedniu. "Była moją powierniczką i nauczyłam się wiele od niej," wspomina Alexandra. Następnie wróciła do Hongkongu, gdzie zaczęła dorabiać w biurze podróży.  
W czasie studiów udała się także do Wielkiej Brytanii. Uniwersytet ukończyła w 1990 z oceną celującą. Początkowo pracowała jako makler giełdowy w bankach Citibank i Jardine Fleming w Hongkongu. W 1990 roku rozpoczęła pracę w Dziale Sprzedaży i Marketingu spółki inwestycyjnej GT Management Limited, której dyrektorem została w 1993 roku. Na stanowisku pracowała do 1995 roku.


W 1994 roku Aleksandra poznała księcia Danii Joachima, odbywającego praktykę w azjatyckim oddziale duńskiej spółki armatorskiej Maersk. Po raz pierwszy spotkali się na kolacji w Hongkongu. Książę pracował dla Maersk zaledwie od sześciu miesięcy. Oboje zostali zaproszeni na obiad z panem Lowell'em Chang, który był jednym najbardziej wpływowych biznesmenów w Hongkongu. Przy okazji był również  żeglarskim towarzyszem księcia Henryka. To było dość naturalne, Lowell Chang zorganizował kolację na cześć Joachima i Jego starszego brata. Zaprosił młodych ludzi na obiad, w sobotę 15 stycznia 1994. Jak się okazuję Alexandra Manley, jak i Lowell Chang, obracała się w najwyższych kręgach Hongkongu i dobrze znała tego wpływowego biznesmena. Niestety, Alexandra miała już inne plany na ten wieczór. Mimo to, Pan Chang zapytał, czy nie mogłaby zrezygnować z drugiego zaproszenia i pójść z nim na kolację. Po dłuższym namyśle odwołała wcześniej ustalone spotkanie. Usadzono ją przy stole z księciem Joachimem. Jak późnej zgodnie przyznali, nie mieli problemów ze znalezieniem tematu do rozmowy, jednak jak wspomina Alexandra "Mieliśmy wrażenie, że ten wieczór dla nas obu był niczym więcej niż formalnością. Jednak z pewnością było w tym coś specjalnego". Następnego dnia Lowell Chang zaprosił wszystkich gości na wyścigi konne. Para spotkała się ponownie i miała kolejny dzień dla siebie, który zakończyli wspólnym obiadem w towarzystwie innych przyjaciół i księcia Frederika. 


 Minęły prawie dwa miesiące, zanim znowu się spotkali, kiedy Joachim zaprosił Alexandre na spotkanie z przyjaciółmi. W każdym razie, było to Ich trzecie spotkanie tak skuteczne, że niedługo po nim znajomi coraz częściej widywali Ich razem. Pięciodniowa separacja była punktem zwrotnym w Ich związku. Oboje zdali sobie sprawę z siły łączącego ich uczucia.  Książę Joachim był bliski zakończenia pracy w Hongkongu. Miał udać się do Paryża, gdzie wcześniej podpisał umowę na rok pracy. Firma Alexandry w okresie wakacyjnym miała wiele problemów w Niemczech i Liechtensteinie. Przyszła księżna bez wahania zgodziła się na wyjazd do Europy w okresie wakacji, co dawało Jej możliwość częstszych spotkań z Joachimem. Alexandra szybko przeniosła się do Liechtensteinu, a Joachim Paryża. Trzy tygodnie późnej spotkali się na zamku rodzinnym duńskiej rodziny królewskiej w Caix, Francja. Potem Alexandra wróciła do Hongkongu. Zapewne miała świadomość, że spotkała wyjątkowego człowieka, ale nie odważyła się mieć nadziei i marzyć o wspólnej przyszłości. Nie chciała rzucić pracy w Hongkongu, dlatego po zakończeniu pracy w Liechtensteinie wzięła urlop, który spędziła z księciem w Paryżu i Danii, gdzie poznała królową. Alexandra spędziła tam tylko dwa tygodnie, jednak jak się okazuje, tyle czasu starczyło aby królowa zapałała sympatią do dziewczyny swojego syna.


Byli bardzo zakochani, ale minęło trochę czasu zanim odważyli się mówić o swoich uczuciach. Gdy Joachim przybył do Hongkongu, był pewien swoich uczuć. Po raz pierwszy rozmawiali o perspektywach wspólnej przyszłości. Pojawiło się oczywiście wiele ważnych kwestii do rozważenia. Książę dał jednak Alexandrze czas na przemyślenia, wiedział, że porzucenie tego na co tak długo pracowała będzie dla Niej trudne. 
Pod koniec roku Alexandra była już pewna swoich uczuć i gotowa odpowiedzieć twierdząco na pytanie Joachima. 

Przy kolejnym spotkaniu, opowiedziała mu o swoich obawach i podjętej decyzji, by porzucić wszystko dla dobra Ich miłości. Książę był uradowany i natychmiast powiadomił rodziców o szczęśliwej nowinie. Chciał oświadczyć się Alexandrze i ożenić się z Nią. Królowa i książę cieszyli się szczęściem syna, jednak nie byli pewni dojrzałości tej decyzji. Joachim miał przecież zaledwie 25 lat, a jego wybranka była starsza od Niego o całe pięć. Książę napisała jednak do rodziców Aleksandry i poinformował, że przyjdzie do Hongkongu pod koniec stycznia i chce spotkać się z nimi. Wcześniej książę już dobrze poznał rodzinę Alexandry, która bardzo Go polubiła. Para w tym czasie planowała urlop na Filipinach. Gdy podczas wakacji książę oświadczył się Alexandrze ta była już pewna: "Byłam gotowa poślubić księcia Joachima i dzielić moje życie z nim".

W domu, w Hong Kongu, Alexandra powoli zaczęła dostosowywać się do faktu, że wkrótce będzie musiała go opuścić. W wielkiej tajemnicy w Danii zaczęto wszystko planować. Alexandra wróciła mimo to do pracy z trudem zachowując szczęśliwą nowinę w sekrecie. Trzy miesiące później, musiała ponownie poprosić o kilka dodatkowych, wolnych, dni. Poleciała do Francji, aby spotkać się z rodziną Joachima. Wspólnie zaczęli planować zaręczyny i ślub. Rozmawiali o tym, gdzie powinno się odbyć wesele i ilu gości powinno na nie przybyć.

 Zaręczyny zostały oficjalnie ogłoszone dopiero w maju 1995 roku. Gdy wreszcie zwołano posiedzenie Rady Ministrów, cała Dania oszalała od spekulacji na temat powodu spotkania. Nawet ministrowie wcześniej nie poznali wybranki księcia. Wszyscy, włącznie z Nimi, byli bardzo podekscytowani i chcieli nareszcie poznać dziewczynę Joachima. "Ale teraz to chyba czas, aby powitać głównych bohaterów," powiedział Paul Rasmussen nie mogąc doczekać się spotkania. 
Wszyscy z podziwem odebrali piękną, uśmiechniętą kobietę stojącą obok księcia Joachima.
Zebranym podawano szampana i petitfours, wszyscy mogli zamienić słowo z przyszłą księżną. "Ona jest tak piękną i uroczą dziewczyną.", "Ona stanie się hitem," zgodnie twierdzili ministrowie tuż po pierwszym spotkaniu. 

W końcu nadszedł dzień prezentacji pary i oficjalnego ogłoszenia zaręczyn. Prasa gromadziła się w Fredensborg, a całą Danię nurtowało jedno pytanie, jak książę mógł tak długo utrzymać swój związek w tajemnicy? Nie pojawiały się nawet żadne plotki na temat jakiejkolwiek dziewczyny. Książę mieszkał i pracował w tamtym czasie w Paryżu i nikt nie przypuszczał, że ma kogoś. 
 Na widok pary jeden z dziennikarzy, mimo obecności rodziny, wykrzyknął  "Są piękni,". Prasa prześcigała się w robieniu jak najlepszych ujęć. Było słychać tylko krzyki fotografów " spójrz na Nią" "tak, wspaniale", "jeszcze raz".


Przyszła księżna wyglądała niezwykle elegancko w czerwonym garniturze à la Chanel, ozdobionym słynną jedwabną kamelią Coco Chanel oraz naszyjnikiem z pereł na szyi. Nie zapominajmy o pierścionku wartym dwieście tysięcy koron królewskich z 2,5 karatowym diamentem. 

 Jak Alexandra mówi w wywiadzie: "Mimo, że brzmi to łatwiej mówiąc niż robiąc, to myślę, że zawsze będę sobą. Nie jestem przygotowana na wszystko, bo nikt z nas nie wiedział, co się stanie. Uznałam wszystko za nowe doświadczenie. A ja zawsze podejmuje wszelkie nowe doświadczenia jako wyzwania". Jak przyznali rodzice narzeczonej "Oczywiście to będzie dziwne, gdy nasza córka zamieszka na drugim końcu świata w Danii. Ale wiemy, że Książę Joachim i Alexandra są bardzo zadowoleni. I jesteśmy pewni, że książę będzie dbać o Alexandrę."


"Mój syn jest Księciem i Jego przyszła żona stanie się księżną Danii" powiedziała królowa Małgorzata. 
Już niedługo Dania miała otrzymać nową księżniczkę. 

Po spotkaniu z prasą para zjadła spokojny obiad z rodziną. Rodzice przyszłych małżonków,  po raz pierwszy spotkali się kilka dni przed zaręczynami i rzeczywiście mieli sobie wiele do powiedzenia. 

Przed oświadczynami nikt nie słyszał o Alexandrze, która w dniu swoich zaręczyn z księciem wzięła szturmem całą Danię. Mniej niż 24 godziny przed ogłoszeniem zaręczyn mogła wyjść z rodzicami, jak każdy anonimowy turysta w Kopenhadze. Rodzice Alexandry byli niemal przerażeni, jak wiele wiadomości o zaręczynach ich córki pojawiło się w Danii. 
"To było przytłaczające nagle zobaczyliśmy się z córką na pierwszych stronach wszystkich gazet i czasopism. Oboje byliśmy szczęśliwi i dumni, ale czuliśmy się bardzo przytłoczeni. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego rodzaju rozgłosu i to przy naszej małej dziewczynce.", powiedział Richard Manley. 


Ślub pary, 18 listopada 1995 roku, był ogromnym wydarzeniem medialnym. Alexandre przyjęto niczym żonę przyszłego króla. I aż do 2004 roku odgrywała jedną z głównych ról w operze zwanej Duńską Rodziną Królewską. 



"Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam, kiedy wstałam z łóżka(w dzień ślubu) było sprawdzenie, jak pogoda jest na zewnątrz. Było jeszcze mało śniegu, ale było bardzo zimno." Mimo to nic nie popsuło Jej najpiękniejszego dnia w życiu. Popularność młodej księżnej zapoczątkowała Jej suknia ślubna, niektórym przypomina tę z 1960 roku, w której wystąpiła księżniczka Małgorzata biorąc ślub ze znanym fotografem Antony'm Armstrong-Jones'em oraz jeszcze wcześniejszą suknię ślubną a zarazem kultową kreację księżnej Grace z Monako. Po ślubie, księżna, zaangażowała się w działalność charytatywną i w mgnieniu oka okrzyknięto Ją "Dianą Północy". 


Przez krótki czas rozpatrywano możliwość jej dalszej kariery, jednak dwór stanowczo się temu sprzeciwił. Wreszcie cztery lata po ślubie, 28 sierpnia 1999 roku, na świat przyszedł Mikołaj Wilhelm Aleksander Fryderyk, a trzy lata późnej 22 lipca 2002 roku, Feliks Henryk Waldemar Christian.


Alexandra nie mal od razu stała się ikoną stylu, a jej stylizacje bardziej europejskie. Jej znakiem rozpoznawczym były wysokie szpilki i garsonki Chanel. Każdy chciał naśladować żonę księcia Joachima. Stroje odpowiednie na codzienne wyjścia i spotkania miała w domu Schackenborg, z kolei te odpowiednie na wieczorne gale i przyjęcia trzymała w Amalienborg. Część z Jej kreacji była nawet specjalnie projektowana i szyta w Hongkongu.  


Przed pierwszą oficjalną podróżą zagraniczną do Ugandy, księżna zmagała się z chorobą. Jednak udała się w podróż, która okazała się ogromnym sukcesem. Jak wiadomo Alexandra uwielbia podróżować, tylko po ślubie w listopadzie '95 roku do końca roku podróżowała co najmniej trzy raz z Danii do Hongkongu. 


Niestety dwa lata po narodzinach młodszego syna, cała Dania huczała od plotek na temat kryzysu w małżeństwie pary książęcej. W tym okresie Alexandra poznała swojego, drugiego, przyszłego męża. Martin Jørgensen, był fotografem na dworze królewskim i pracował podczas kręcenia programu o przyszłej żonie księcia Frederika, Mary Donaldson.



Para otrzymała rozwód po sześciu miesiącach separacji, 8 kwietnia 2005 roku. Księżna utraciła w tym dniu tytuł Jej Królewskiej Wysokości, nadal była jednak tytułowana Jej Wysokością Księżną Danii. 30 czerwca 2005 roku, w dniu urodzin Alexandry, królowa Małgorzata przyznała swojej byłej synowej także tytuł hrabiny Fredensborgu.



W dniu swego drugiego ślubu, 3 marca 2007 roku, z fotografem pracującym na dworze królewskim, Martinem Jørgensenem, Alexandra utraciła tytuł JW księżnej Danii i do dnia dzisiejszego jest tytułowana jako, Jej Ekscelencja Aleksandra, hrabina Fredensborgu.



 Hrabina po rozwodzie sprawowała patronaty nad 14 organizacjami charytatywnymi oraz instytucjami publicznymi. Należą do nich, m.in. Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Duńskie Stowarzyszenie Niewidomych, Duński oddział UNICEFu, ZOO w Odense, a także Duński Narodowy Chór Dziewczęcy. W ostatnich latach spadła na nią fala krytyki, z powodu braku zainteresowania tymi placówkami, a z czasem organizacje zaczęły anulować patronaty hrabiny. Alexandra wraz z mężem i synami mieszka nadal w Danii.

12 komentarzy:

  1. Wow! Świetny artykuł! I ile można sie z niego dowiedzieć! Świetny pomysł na notkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny tekst. Alexandra jest teraz dosyć pomijana, a przecież to ona była pierwszą kobietą w tym pokoleniu, która "weszła" do rodziny, więc nie powinno tak być.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest tu wiele rzeczy, których nie wiedziałam o Aleksandrze. Mam jednak co do niej mieszane uczucia chyba dlatego że bardziej lubię Marię.
    Zapraszam : http://ksieznacatherine.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam jak w czasopismach pojawiły się zdjęcia z zaręczyn Alexandry i Joachima od początku mi się spodobała i ją polubiłam.Drugą żonę Joachima Marie też lubię ale do Alexandry mam duży sentyment.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ona miała klasę, styl, pasowała do roli. Szkoda, że to małżeństwo się rozpadło, ale różnica wieku pewnie dała o sobie znać, bo ona chciała stabilizacji a Joachim zabawy i wyścigów samochodowych. O ile jego brat spoważniał i zajął się czym trzeba tak Joachim do dziś wygląda na lubiącego zabawy. Za Marie nie przepadam, nie budzi mojej sympatii, a sama dobra relacja z dziećmi Joachima z pierwszego małżeństwa jakoś mnie nie przekonuje do niej. Mam wrażenie, że ona nie angażuje się w rolę, mało robi, ma niedużo wyjść i patronatów - Aleksandra miała znacznie więcej, ale tłumaczmy to też trochę tym, że była wtedy jedyną księżną i nie było Mary tej ważniejszej. Ubiór też czasem wręcz niechlujny moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że Alexandra nie angażuje się w jakąś działalność. Na jej miejscu chciałabym utrzymywać sympatię Duńczyków, a tak nie dziwię się, że ludzie mają jej za złe, że żyje z apanażu i nic nie robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba była jakaś afera z tym związana i podobno ma już nie dostawać kasy poza tą na dzieci.

      Usuń
  7. Super notka, nareszcie blog trochę ożył :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jestem fanką Alexandry, aczkolwiek muszę przyznać, że pasowała do Joachima i z wiekiem wygląda coraz lepiej. Rzeczywiście szkoda, że porzuciła działalność dobroczynną. Na pewno mogłaby w nią jeszcze sporo wnieść...

    OdpowiedzUsuń
  9. piękna historia miłości choc bez hapyendu

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo romantyczna historia, kiedy się zaręczyli, byłam małą dziewczynką i wydawało mi się to bajką :) Alexandra, zresztą moja imienniczka, jest przepiękną kobietą, z ogromną klasą - szkoda, że nie angazuje się bardziej w działalność społeczną, ale to jej wybór. Bardzo ciekawa, intrygująca postać.

    alessandra

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się mój blog ? Chcesz wyrazić swoją opinię ? Masz pytanie ? A może chcesz mnie po prostu uszczęśliwić ? Zostaw komentarz i wywołaj uśmiech na mojej twarzy ;)

Jednak pamiętaj wszystkie obraźliwe komentarze będą niezwłocznie usuwane.

Pozdrawiam Administratorka bloga