poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Wywiad z królową Małgorzatą dla "ALT for damerne"


7 kwietnia do kiosków w całej Danii trafiło nowe wydanie "ALT for damerne" ("Wszystko dla kobiet"), a w nim ekskluzywny wywiad z królową Małgorzatą z okazji jej 80. urodzin. Na potrzeby wywiadu wykonano również sesje zdjęciową. Zdjęcia wykonał Franne Voight, który wielokrotnie współpracował już z rodziną królewską. Postanowiłam jeszcze przed postem dotyczącym urodzin królowej przetłumaczyć ten wywiad, gdyż jest on bardzo ciekawy i przybliża nam jubilatkę. Moim zdaniem był on trudny dla królowej, szczególnie gdy opowiadała o chorobie i śmierci swojego męża, ale nie zdradzam już więc i zapraszam do lektury.


"Dziennikarka Marie Louise [Truelsen] rozmawiała z królową o tym, co ważne w życiu cały czas: miłości, rodzinie i przyjaciołach, wszystko w oparciu o coś, z czego wszyscy znamy naszą monarchinię: jej sukienki. Są podobnie jak królowa pełne historii.
Dziennikarka: Co Wasza Mość myśli o zbliżających się 80. urodzinach?
Królowa Małgorzata: Tak, czas płynie i nagle będziesz mieć 80 lat. Nie mogę sobie tego wyobrazić. Ale kiedy patrzę wstecz widzę, że wiele się wydarzyło. Wiele się dzieje w ciągu 80 lat. Przywykłam do rozważania o 80-letnich osobach, ale o sobie wcale nie. Ale oczywiście nią [80-latką] jestem (śmiech).
D: Czy czujesz, że ludzie patrzą na Ciebie dzisiaj inaczej?
KM: Nie bardzo (...). Czuję się tak samo jak w ciągu ostatnich kilku lat.
D: Czy nadal czujesz się młoda w środku?
KM: Z pewnością nie czuję się starszą osobą. Nigdy nie myślałam dużo o swoim wieku. W końcu to nie jest tajemnica. Wszyscy w kraju wiedzą kiedy się urodziłam i to wszystko bardzo ułatwia.
D: Czy istnieje wiek, który pamiętasz jako szczególnie przyjemny?
KM: [dłużej się zastanawia] Myślę, że teraz kiedy ma ponad 50 lat przez ostatnie 30 lat. Naprawdę nie myślałam o tym dawno. 
D: Jakie masz przemyślenia na temat następnych dziesięciu lat?
KM: Nie sądzę, żeby było [przede mną] dziesięć lat. Nie bardzo. Ale zobaczymy. Nie sądzę, że czas ucieka, ale z pewną dozą realizmu należy uznać, że nie ma dziesięciu lat przede mną.
D: Ale jesteś zdrowa i czujesz się dobrze?
KM: Tak, i to dobrze, dopóki trwa.
D: Jak to jest myśleć, że być może nie ma dziesięciu lat przed tobą?
KM: Naprawdę czuję się z tym dobrze. Jestem zajęta, ponieważ robię milion rzeczy przez cały czas, więc nie to nie gra roli z biegiem lat, jak sądzę.
D: Jaka jest najlepsza część twojego wieku?
KM: To nagromadzone doświadczenie przez wiele lat robienia tego, co robię.
(...)
D: Niedawno obejrzałam film dokumentalny o Fryderyku IX, na temat Twojego Ojca, jak to było, gdy uczestniczyłaś i oglądałaś w ten sposób historię?
KM: „Zabawnie było pamiętać wiele rzeczy z tego okresu. Naprawdę uważam, że zrobili serial bardzo dobrze, ale jednocześnie widzę też, że wnętrze jest niezaprzeczalnie nieco wymyślone. Poza scenami, które mają miejsce w prawdziwych miejscach, nie Od czasu do czasu nie mogłam uniknąć myślenia: Cóż, NIE tak to wyglądało w domu moich rodziców. (Śmiech)
Jaka jest najgorsza rzecz w twoim wieku?
KM: Nie jestem już w stanie jeździć na nartach, ale poza pewnymi ograniczeniami fizycznymi jest całkiem nieźle.
D: Czy wybierasz wszystkie ubrania, które zakładasz?
KM: Tak
D: Co oznacza dla ciebie ponowne spotkanie całej rodziny?
KM: Fajnie, gdy cała rodzina może się spotkać. Wszyscy zebraliśmy się na Boże Narodzenie 2018 roku i to było bardzo, bardzo miłe spotkanie. Mamy szczęście, że mamy całkiem dobre miejsce, w którym mieszkamy, więc jest wystarczająco dużo miejsca, gdzie możemy być razem, ale nie przeszkadzać sobie nawzajem przez cały czas. I to jest w porządku. I tak wszystkie dzieci są przez większość czasu poza domem, szczególnie w Cayx, ponieważ pogoda jest na ogół słoneczna. A w Boże Narodzenie spotykamy się razem celebrując wszystkie tradycje i podoba na się to.
D: Jak to jest widzieć wszystkie wnuki razem?
KM: Zauważyłam, że dwoje młodszych dzieci księcia Joachima jest niesamowicie uroczy ze swoimi starszymi braćmi. Istnieje bardzo piękny związek między czworgiem dzieci księcia Joachima, który robi na mnie ogromne wrażenie. Małe dzieci podziwiają dwójkę starszych i to  jest takie urocze/
D: Jak się czujesz jako babcia?
KM: Na pewno nie jestem wzorową babcią. Naprawdę nie jestem. Myślę, że trudno spotykać dzieci tak, jak naprawdę bym chciała lub powinna. I to prawdopodobnie dlatego, że wciąż mam wiele do zrobienia, co jest prawdopodobnie dużą różnicą między mną a innymi babciami. Nadal mam pełne ręce roboty, więc dla wnuków nie mam zbyt wiele czasu. Obecnie ich większość jest za granicą. W Paryżu i Szwajcarii. Na szczęście wszyscy są ogromnie zadowoleni ze swoich szkół i  miło to wiedzieć. Niestety nie sądzę, żebym miała czas je odwiedzić, gdy są za granicą.
D: Wizyta w Argentynie była pierwszą po śmierci męża, jakie to było przeżycie?
KM: Nie myślałam o tym dużo, gdyż Henrik przeszedł na emeryturę kilka lat przed śmiercią, a Fryderyk był ze mną. Nie stanowiło to problemu. Lecz miło było mieć przy sobie Fryderyka, dwoje może zrobić więcej niż jedno. Tak też było, gdy towarzyszył mi mąż.
D: Przypuszczalnie jest to również część przekazywania większej ilości pracy?
KM: Można tak powiedzieć. Książę Fryderyk ma doświadczenie, myślę, że radzi sobie świetnie. Czuję się z nim bardzo, bardzo dobrze. O ile ten kto przyjeżdża (lub kogo odwiedzam za granicą) wie kto jest tym, który przyjmuje. Na głowie państwa spoczywa ogromna odpowiedzialność, ale ma ona także wiele przyjemności. I mogę powiedzieć, że książę jest bardzo świadomy. Bardzo pomaga mu też księżna Mary, to bardzo dobry zespół.
(...) Argentynę odwiedziłam również w 1966 roku, więc było ciekawie wrócić i zobaczyć zmiany. Minęło wiele lat od tego czasu! Fajnie było spotkać dwie lub trzy osoby, które spotkałam podczas poprzedniej wizyty.


Królowa z  Marie Louise Truelsen, która przeprowadziła wywiad
D: Jakie są twoje przemyślenia na temat miłości?
KM: Dwoje ludzi się spotyka, a następnie buduje coś razem. Mają wspólne doświadczenia. Poznają się i mają dzieci i je poznają. Dzieci stają się częścią życia i wszystkiego co mają razem.
D: Lecz jest dziś wielu, którzy nie mogą pozostać razem na całe życie.
KM: To prawda, ale na szczęście niektórzy to robią. W rzeczywistości mam sporo przyjaciół, którzy są razem tak długo jak ja i mój mąż.
D: Jak jest na to recepta?
KM: Myślę, że niezbędne jest posiadanie czegoś w czym się odnajdują zarówno razem jak i osobno. W naszym przypadku była to sztuka, a stało się to po naszym spotkaniu. Nie spędzaliśmy razem dużo czasu przed ślubem i to chyba był tak samo dobre. Ponieważ jest wtedy wiele rzeczy, które mogą razem odkryć. Wiedziałam o talencie muzycznym mojego męża od samego początku, ale myślę, że zaskoczyła mnie, ale także jego, gdy nagle zaczął rzeźbić i był w tym tak dobry.
(...)
D: Czy twój mąż miał sposób wyrażania siebie?
KM: Ta, bardzo. To również ewoluowało z czasem, a także poprawiało się z czasem. Jednak nagle pojawiła się poezja. Podczas pracy z językiem była również muzykalność. Rytm i ton w jego poezji, który moim zdaniem wyraźnie wywodzi się z talentu muzycznego Henrika. 

To było coś nad czym pracowali razem. Następnie omawiali znaczenie słów, strukturę zdania i sposób jego zmiany. Grali w gry słowne w języku duńskim i francuskim oraz w obu językach jednocześnie i robili to od samego początku. Kiedy książę Henrik zaczął pisać wiersze, królowa pomagała trochę przy tłumaczeniach i to też jej się podobało. Mieli, więc satysfakcjonującą pracę zespołową zarówno publiczną jak i prywatną.

D: Jak to było, gdy straciłaś męża?
KM:Zaczęłam odczuwać, że coś jest nie tak, ale dopiero po pewnym czasie zdajesz sobie sprawę, co jest nie tak, gdy jest to demencja. I zanim odkryjesz, że tak, to prawda, że coś jest nie tak. Nie mam nic przeciwko stwierdzeniu, że w ostatnich latach nie było łatwo. Nie było w porządku.
D: Czy możesz powiedzieć, że w pewnym sensie była to ulga kiedy odszedł, nawet jeśli nie jest to coś co mówisz?
KM: Tak, trudno to powiedzieć na głos. Nie brzmi dobrze, kiedy to mówisz. Ale cieszyłam się, że nie trwało to dłużej. Ze względu na niego. I mnie. Trudno jest być spokrewnionym z kimś kto cierpi na demencję, ponieważ ta osoba się zmienia. Nie jest to ta sama osoba, którą byłeś przez tyle lat.
D: Czy doświadczyłaś w tym pewnej samotności?
KM: Tak.................. pewnie w pewnym sensie.
D: Ale czy dobrze to zniosłaś?
KM: Tak, tak myślę.
D: Jak poradziłaś sobie po takiej stracie?
KM: Mam szczęście, że mam swoją pracę. Jest coś, co muszę zrobić. A potem okazuje się, że wszystko idzie naprawdę dobrze. Bo martwisz się o rzeczy, które musisz zrobić. A ponieważ to co musisz zrobić, to także to co chcesz zrobić. To też się liczy. To nie jest smutny obowiązek. Naprawdę miło jest mieć coś do zrobienia, więc mam szczęście w względzie. Mam także fantastyczne wsparcie od całej rodziny.
D:Czy twoja matka założyła ci kiedyś sukienkę, chociaż ty myślałaś: nie podoba mi się tak bardzo?
KM: „Kiedy byłam dzieckiem, były takie sukienki, których nie lubiłam za bardzo, i inne, które kochałam i nosiłam tak długo, jak to możliwe. Razem z siostrami uszyłyśmy praktycznie wszystkie nasze sukienki i każdego lata i jesieni otrzymywaliśmy nowe (sukienki). Kiedy moja matka po raz pierwszy zabrała trzy dziewczyny do Anglii, czyli latem 1952 roku, dostałyśmy kilka sukienek. Boże, wszystko było w porządku. A lubiliśmy je. Większość sukienek, które dostałam na tę okazję, to te, które naprawdę mi się podobały.
Ale była sukienka, którą zawsze miałem szczególną "zdolność" do noszenia. Byłam niesamowicie dobry w oblewanie się. Sukienka była w porządku, ale natknęła się na WSZYSTKIE plamy, które mogły. Siedziałam w tej sukience i ostatecznie nie mogłem jej znieść. Ponieważ wiedziałam, że nie skończy się dobrze, gdy ją założę.
Moja mama nie ma plam. Benedikte nie plami. Nie waż się poplamić. Ale przychodzi moja kolej. (Chichocząc). I zawsze to zrobię „
D: To nie uległo poprawie na przestrzeni lat?
KM:Nie, raczej nie "


W trakcie wywiadu.

Zdjęcia: google, alt, instagram

7 komentarzy:

  1. I za to kocham królową. Jest szczera. Nie ukrywa niczego. Nawet nie wiedzialam tym wywiadzie, dzięki Olga, ze nam przetłumaczyłaś. Ale przykre jest to, ze królowa tak otwarcie powiedziała, że nie ma przed nią 10 lat.... Smutne bardzo..

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy wywiad i chyba pierwszy z Małgorzatą, który czytałam. Nie miałam pojęcia, że grała z Henrikiem w gry słowne ani że razem z siostrami sama szyła swoje sukienki

    OdpowiedzUsuń
  3. Olgo brawo! Co za świetny wywiad ze wspaniałą Królową. Wzbudza ona tyle ciepłych uczuć i wrażeń. Mam nadzieję, że będzie cieszyła się życiem wìecej niż 10 lat. Myślę, że fajne jest życie na dworze, w rodzinie królewskiej. Nie da się z niczym porównać i dotyczy tak niewielu ludzi. Możemy sobie je tylko wyobrazić, a takie wywiady to umożliwiają. Wspaniale byłoby przeczytać taki wywiad z Królową Elżbietą, a jednocześnie nie wyobrażam sobie tego teraz. Jest dużo strasza i myślę, że to ma znaczenie w tym względzie. Pozdrawiam droga Olgo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Królowa mówiła bardzo szczerze. Szczególnie ta część, w której mówi o ostatnich latach życia Henrika jest poruszająca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo interesujący wywiad. Królowa wydaje się być mądrą,uśmiechniętą i optymistyczną osobą o wielkim poczuciu humoru i dystansie do siebie. 100 lat z okazji 80. urodzin!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty znasz jezyk dunski?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podstawowe słownictwo tak, ale przy tłumaczeniu przydatne są równego rodzaju słowniki internetowe czy też tłumaczenia wywiadów w języku angielskim

      Usuń

Spodobał Ci się mój blog ? Chcesz wyrazić swoją opinię ? Masz pytanie ? Zostaw komentarz

Jednak pamiętaj wszystkie obraźliwe komentarze będą niezwłocznie usuwane.

Pozdrawiam Administratorka bloga